W powieści kryminalnej Świetlickiego Trzynaście jedna z bohaterek, Ćma, dręczona jest przez tajemniczą postać, która odurza ją i maluje na jej ciele rysunki. Nie dawało mi spokoju, jakie. Pod wpływem lektury ułożyłem listę osób, u których widziałem rysunki Marcina Świetlickiego albo które podejrzewałem, że mogą dysponować jakimiś informacjami na ten temat. (…) Większość grafik zabrałem ich właścicielom w Krakowie, część zdobyłem w Warszawie i Wrocławiu, po jedną z prac pojechałem do Lublina — to ta, która rozpoczyna cykl Rodzina. Czasami wystarczyło grzecznie poprosić, innym razem w grę wchodził podstęp…
Jarosław Borowiec
Ile tych rysunków powstało — nie wie nikt, nawet autor. (…) Pojawiały się nieustannie, całymi seriami, na małych i dużych kartkach, na kawałkach kartonu (…). To jest kraina chyba trochę łagodniejsza niż ta z wierszy Świetlickiego, choć także podszyta grozą. Więcej niż grozy jest w niej jednak zdziwienia, humoru, emocji.
Tomasz Fiałkowski, Lektor z „Tygodnika Powszechnego”
Marcin Świetlicki nie mnoży lunarnych gier jak Konstanty I. Gałczyński, nie jest poetą księżyca jak Georg Trakl czy Federico Garcia Lorca. Słowem: „księżyc” nie jest słowem-kluczem jego dzieła. A przecież: Świetlicki posługuje się tym słowem bardzo świadomie, nadając mu na nowo moc i intensywność…
Fragment tekstu prof. Mariana Stali
Intensywny księżyc! Glosy do siedmiu wierszy Marcina Świetlickiego
